Warning: realpath(): open_basedir restriction in effect. File(/home/klient.dhosting.pl/whatnext/cdn.whatnext.pl/public_html/uploads) is not within the allowed path(s): (/home/klient.dhosting.pl/whatnext/betawn.dkonto.pl/:/home/klient.dhosting.pl/whatnext/.tmp/:/demonek/www/public/bledy.demonek.com/:/usr/local/lsws/share/autoindex:/usr/local/php/:/dev/urandom) in /home/klient.dhosting.pl/whatnext/betawn.dkonto.pl/public_html/web/wp/wp-includes/functions.php on line 1992
WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Kolejne targi E3 bez Sony nasuwają nam pytanie, czy tego typu imprezy są ważne dla game-devu?

Sony oficjalnie poinformowało, że nie zawita na jedne z największych (o ile nie największe) targi growe w bieżącym roku, czyli E3 2020. Nam pozostaje się więc, czy kolejna nieobecność tej firmy nie świadczy o czymś ważnym.

Pozwólcie, że najpierw zadam Wam proste pytanie – czy i jeśli już, to jak długo zdarzało się Wam oglądać transmisje z wydarzeń pokroju targów E3? Sam przyznam, że starałem się śledzić każde, a najbardziej w pamięć zapadły mi zwłaszcza dwie edycje – ta w 2014 i w 2019 roku.

Dlaczego? Z dwóch powodów. Na pierwszym CD Projekt Red zaprezentował gameplay z Wiedźmina 3, a na tym zeszłorocznym poznaliśmy nie tylko datę premiery Cyberpunka 2077, ale też zobaczyliśmy nowy trailer i Keanu Reevesa w roli Johnego Silverhanda. Czego chcieć więcej?

A no właśnie, czego? Pamiętanie jedynie dwóch momentów z pięciu edycji tak wielkich targów zakrawa wręcz o coś śmiesznego, a muszę przyznać, że każdą transmisję oglądałem z wypiekami na ustach, jako ktoś, kto mógł przed rokiem określić się graczem „hardcorowym”.

Lata jednak mijają, czas jakby przyśpiesza i voila – w zeszłym roku całkowicie ominąłem galę The Game Awards 2019. Żałuje nieutracenia prawie 4 godzin? W ogóle. Zwłaszcza że zaległości w kwestii zapowiedzi nadrobiłem w kilka minut w następny dzień.

Jednak The Game Awards, to nie targi E3, gdzie gracz może poczuć się, jak ryba w wodzie. Nie tylko będąc tam na miejscu, ale nawet przed ekranem, kiedy przez trzy, cztery dni spływają do niego nowinki z branży, od których można oszaleć, wiedząc, że np. na takiego Cyberpunka 2077 przyjdzie czekać kilka miesięcy.

Tak można bowiem w skrócie opisać to, co zapewnia nam E3. Moment w roku, w którym producenci zdają się zapowiadać możliwie najwięcej gier z mniej, lub bardziej bliską datą premiery. Zdarzają się też często chwile, w których po prostu dostajemy zaledwie niewielki teaser tego, co czeka nas za kilka lat… i tyle.

Tak naprawdę impreza sprawia wylęgarnie zapowiedzi, które mają co? Wywołać branżowy sezon ogórkowy na kilka miesięcy przed i po E3? Tego typu natłok informacji może nas wtedy po prostu stłamsić. Na tyle, że z czasem nawet zapominamy o grach, które ogłoszono i na które mieliśmy chęć, aby przypomnieć sobie o nich tuż przed premierą.

I tutaj do gry wchodzi Sony. Gigant na rynku, który wojuje nie tylko w kwestii konsol, ale zwłaszcza gier ekskluzywnych. Gier, które praktycznie zawsze spotykają się z uznaniem, zdobywają masę nagród i wpadają na szczyty rankingów. Nie tylko w kwestii dostępnych tytułów na konsole Playstation.

God of War - nazywany przez wielu grą roku
God of War – nazywany przez wielu grą roku

Dlaczego tym razem Sony nie zawita na E3? Oficjalny powód sprowadza się do tego, że „choć firma docenia wysiłek organizatorów, to jej tegoroczne działanie nie spina się z jej charakterem„. Ma to sens, bo dla Sony ten rok upłynie pod znakiem sprzętu (PlayStation 5), ale przecież tam, gdzie sprzęt, tam gry, a gdzie zapowiada się gry? Właśnie na targach pokroju E3.

Czyżby Sony po prostu było pewne, że wyrobiona przez lata marka nie potrzebuje tak hucznych wystąpień? Że w erze internetu i zawalenia tytułami na rynku gier, a na dodatek wyczuwalnej utracie magii związanej z tak wielkim wydarzeniem, poradzi sobie czymś tak prostym, jak wrzuceniem do sieci zapowiedzi i stosownego trailera gry?

To z kolei prowadzi do wniosku, że imprezy pokroju E3 straciły już tą wagę. Poniekąd też dla nas, widzów za ekranami (a nie uczestników, którzy mogą pogadać z twórcami i pograć w coś przed premierą), bo nie wiem, jak wy, ale ja utraciłem już tę magię „wow – własnie przed momentem zapowiedziano nową grę”.

Teraz nawet nie myślę o oglądaniu całej transmisji na żywo i nie raz ślęczeniu po nocach na wejście na scenę najgrubszych ryb. Teraz po prostu wiem, że po całej zabawie rzucę okiem na pokaźny zbiór newsów rano i całe to oczekiwanie mam załatwione… rozpoczynając kolejne, aż do premiery interesującej mnie gry.

Nie chcę jednak pozostawić Was z myślą, że takie np. E3 jest niepotrzebne, czy nawet złe dla całej branży. Widać to zwłaszcza po tym ostatnim, na którym każde serce związane z polskim game-devem z pewnością poruszyło się w posadach, kiedy został pokazany Cyberpunk 2077, a CD Projekt Red zaskoczył wszystkich obecnością Keanu.

Czyżby więc wydawcy i studia nie przykładały się już do pracy nad tak ważnymi wystąpieniami, jakie są związane z zapowiedzią gry? Szczerze? Wróciłbym do oglądania tych imprez na żywo, gdyby właśnie to występowało podczas nich częściej – niespodziewane, zaskakujące i przede wszystkim, nie zaspoilowane prezentacje gier, o których zwykle wiemy na długie tygodnie przed ich ujawnieniem.

Taka jest już niestety nasza dola z narzędziem, jakim jest Internet, z którego użytkownicy ze swoją dociekliwością niszczą poniekąd magię wielkich i nieoczekiwanych zapowiedzi na tak wielkich dla branży wydarzeniach, jakimi są właśnie kolejne targi E3. Czy na tych w 2020 roku rozczaruje się ponownie? Chciałbym w to nie wierzyć, ale coś czuję, że swoją decyzją Sony wcale nie traci za wiele.